Czym różni się kłabuk od serdaka, baca od juhasa, a oposek od parzenicy? Każdy góral wie to doskonale, ale dla wielu ceprów odpowiedź na te pytania nastręczyłaby ogromne trudności. No, chyba że przetłumaczył by im to wszystko z podhalańskiej gwary na literacką wersję języka polskiego jakiś hyrny gazda spod Zakopanego.
Od drugiego semestru bieżącego roku akademickiego (czyli od marca 2008 r.) uruchomione zostaną w niej półtoraroczne studia podyplomowe z regionalistyki. Ich absolwenci mają uzyskać wszechstronne wykształcenie z czegoś, co można by chyba nazwać podhalańską góralszczyzną.
Jako wykładowcy zatrudnieni zostaną zarówno wytrawni znawcy gwary i zwyczajów podtatrzańskich górali, jak i oni sami. Oprócz zwykłych akademickich zajęć, organizowane będą bowiem tzw. wycieczki konwersacyjne. Nie wiadomo jednak, co okaże się trudniejsze w trakcie spotkań z rdzennymi góralami: zrozumienie ich mowy, czy też popicie oscypka żętycą, a może i czymś kapeczkę mocniejszym, wyprodukowanym oczywiście domowym sposobem.
W programie studiów znajdą się także historia Spisza, Orawy i Podhala, nauka śpiewania na góralską modłę, zapoznanie z przyrodą, geografią, literaturą, muzyką, rzeźbą całego Podtatrza. Słuchacze otrzymają wiedzę, pozwalającą im w przyszłości nie tylko poczuć się na Podhalu swojsko, ale także pisać do regionalnej prasy, zarażać innych miłością do polskich gór i ich mieszkańców, a nawet prowadzić gospodarstwa agroturystyczne w okolicach Zakopanego.
Pomysłodawcy oryginalnego kierunku studiów przyznają, że wielu młodych górali odchodzi ostatnio od wielowiekowych tradycji swych ojców i dziadów, często wręcz wstydząc się ich; zanika też lokalna gwara. Także oni mogliby więc zapisywać się na nowe studia, aby utrwalić w sobie to, co najlepsze w podhalańskiej góralszczyźnie i z dumą nieść to później w świat..
Myślę, że gdyby szukać patrona dla tego kierunku (a może w ogóle dla całej Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej), to nie znalazłoby się lepszego niż śp. ksiądz profesor Józef Tischner. Ten „filozoficzny baca“ nigdy nie zapomniał, skąd wywodził się jego ród i nieustannie pielęgnował w mowie oraz na piśmie tradycje, z których wyrósł. Zawsze też podkreślał, że jeśli jakiś kierunek filozoficzny nie da się przełożyć na góralską gwarę, to jest on niewiele wart.
To powinny być bardzo ciekawe studia. A jeśli jeszcze wśród wykładowców lub uczestników wycieczek konwersacyjnych trafią się jakieś śwarne góraleczki, to i bundz z redykołką zasmakują studentom niczym największe ceperskie delicje.
Jerzy Bukowski
KATALOG FIRM W INTERNECIE