Niemiecka prokuratura zarzuciła aresztowanemu dwa tygodnie temu byłemu strażnikowi w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau Hansowi Lipschisowi współudział w 9,515 morderstwach - podał niemiecki dziennik \"Welt am Sonntag\", cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Jak wynika z nakazu aresztowania, do którego dotarła redakcja "WaS", Lipschis miał uczestniczyć w selekcji przywożonych do obozu więźniów, z których część - jako osoby niezdolne do pracy - kierowana była natychmiast do komór gazowych i zabijana.
"Prokuratura stoi na stanowisku, że Lipschis brał udział w co najmniej dziewięciu takich akcjach. Ustalono, że pochodzący z Litwy esesman miał służbę 24 stycznia 1943 r., gdy do obozu przybył transport z Theresienstadt w okupowanych Czechach, z którego 1 tys. 773 więźniów zostało natychmiast zgładzonych" - poinformowała niemiecka gazeta.
Służący jako strażnik od jesieni 1941 roku do likwidacji obozu w 1945 roku 93-letni były esesman konsekwentnie twierdzi, że pracował w Auschwitz jako kucharz i nic nie wiedział o popełnianych tam masowych zbrodniach.
Lekarze orzekli, że stan zdrowia Lipschisa jest dobry na tyle, aby mógł on pozostać w areszcie. Jego obrońca z urzędu Achim Baechle powiedział "WaS", że nie spodziewa się, by proces mógł ruszyć wcześniej niż na jesienią, a sprawą otwartą jest to, czy jego klient będzie jeszcze zdolny do uczestniczenia w nim.
Według raportu Centrum Szymona Wiesenthala z 2013 roku Lipschis figuruje na czwartym miejscu na liście najbardziej poszukiwanych przestępców, służył w batalionie SS oraz "brał udział w masakrach i prześladowaniu niewinnych cywilów, głównie Żydów".
- Niestety, dokładnych informacji, czym się zajmowali wartownicy z poszczególnych kompanii, nie mamy. Na tym m.in. polegał sposób tworzenia dokumentów przez SS: akt było bardzo wiele, ale brakuje w nich szczegółowych informacji - wyjaśnił w rozmowie z PAP szef archiwum w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau Wojciech Płosa.
"Po zakończeniu wojny Lipschis mieszkał początkowo w Niemczech Zachodnich, a następnie w latach 50. wyemigrował do Chicago w USA. Władze amerykańskie odkryły dopiero w 1983 r. jego nazistowską przeszłość i wydaliły go z kraju. Od tamtej pory były esesman przez nikogo nieniepokojony mieszkał w szwabskim miasteczku Aalen na terenie kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. Aresztowanie Lipschisa jest wynikiem zintensyfikowania działań przez znajdujący się w Ludwigsburgu Centralny Urząd Ścigania Zbrodni Nazistowskich. Jego szef, prokurator Kurt Schrimm zapowiedział na początku kwietnia wdrożenie śledztwa przeciwko grupie 50 byłych strażników z Auschwitz-Birkanau i innych niemieckich obozów zagłady, którzy do tej pory uniknęli kary. Zdaniem Schrimma wydany w 2011 r. wyrok skazujący przeciwko strażnikowi z Sobiboru Johnowi Demjaniukowi, uznanemu za winnego współuczestnictwa w zbrodni pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów, stworzyło nową sytuację prawną, umożliwiającą podjęcie kroków przeciwko innym strażnikom" - czytamy w depeszy PAP.
Kierownik projektu "Wymiar sprawiedliwości i zbrodnie nazistowskie" Frits Rueter z Amsterdamu zarzucił niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości opieszałość w ściganiu niższych stopniem zbrodniarzy hitlerowskich.
- Naraz podejmowana jest akcja na wielką skalę, po tym jak przez kilkadziesiąt lat w sprawie tej niemal nic nie zrobiono - powiedział holenderski prawnik tygodnikowi "Der Spiegel" (cytat za Polską Agencją Prasową).
Znacznie młodsi komunistyczni zbrodniarze mogą natomiast spać spokojnie, a nawet uchodzić za mężów stanu. Nikt ich nie ściga, uganiaja się za nimi jedynie dziennikarze.
Jerzy Bukowski
Dziennik Polonijny
Polish Pages Daily News
KATALOG FIRM W INTERNECIE